Sklepy z grami

Któregoś dnia byłam obserwatorem ciekawej rozmowy dwóch kumpli i jednej koleżanki. Zajęli miejsce przede mną w autobusie i dość głośno rozmawiali. Cała sytuacja rozpoczęła się wówczas, jak na jednym z postojów weszła ich znajoma. Była w złym nastroju, ale też jakby nieobecna. Nie zauważyła więc od razu znajomych. Kiedy ci ją zawołali, ocknęła się i podeszła bliżej. Zapytali o powód jej chandry. Zauważyłam, że chwilę się wahała z odpowiedzią i nawet zaczęła ich zbywać. Najwidoczniej jednak znajomi mieli pewną siłę przebicia, bo znajoma zdecydowała się w końcu na wtajemniczenie ich w powód jej złego nastroju. Jak wyjaśniła chciała bratu zrobić przyjemność i kupić mu na urodziny fajną grę. Zwiedzała więc sklepy z grami. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że jej brat ma dopiero 10 lat, a sklepy z grami nie zaproponowały jej tak ciekawej gry, jaką ona sobie wymyśliła. Zbulwersowana więc oświadczyła, że sklepy z grami mają mały wybór gier i będzie szukać innego prezentu. Jej irytacja spowodowała z kolei żarty ze strony kolegów, którzy odpowiedzieli, że prezenty trzeba kupować z głową i dostosować wybór do wieku przyszłego obdarowanego. Kiedy koleżanka to usłyszała, mocno się zarumieniła i od razu zmieniła temat.